Autostrada Stryków - Poznań. Pędzące audi na łódzkich numerach zatrzymują do kontroli policjanci z poznańskiej drogówki. Powód: przekroczenie prędkości. Policjant sprawdza w systemie, ile punktów karnych ma kierowca. Okazuje się, że razem z nałożonymi przed chwilą za zbyt szybką jazdę przekroczył dozwoloną liczbę 25. - Nie wiem, ile pan ich ma, bo system mnie nie informuje. Wiem tylko, że za dużo - mówi policjant do kierowcy. - Proszę pojechać do komisariatu swojego miejsca zamieszkania. Tam panu powiedzą, ile punktów pan uzbierał i zatrzymają prawo jazdy.
Po chwili kierowca, który nie ma prawa jechać spokojnie odjeżdża. Dlaczego? Bo takie jest prawo.
Robert Olczyk, z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi tłumaczy: - Prawo jazdy może odebrać tylko urząd, który je wystawił. W przypadku Łodzi jest to prezydent miasta. Policja może tylko wysłać wniosek. Urząd ma trzydzieści dni na wydanie decyzji. W tym czasie kierowca powinien dostać pismo informujące gdzie ma zwrócić dokument - mówi.
Problem w tym, że wielu kierowców lekceważy to wezwanie i dalej jeżdżą po drogach, nie mając formalnie do tego prawa. Mogą tak jeździć, aż do następnego zatrzymania przez patrol drogówki. Teoretycznie nawet latami.
- Sam, patrolując ulice, wielokrotnie zatrzymywałem ludzi, którzy nie zwrócili prawa jazdy. W tym wypadku oczywiście konfiskujemy dokument i wystawiamy mandat za jazdę bez uprawnień na 500 złotych - mówi Olczyk.
A ilu piratów drogowych nie wpada podczas kolejnej kontroli i jeździ po ulicach Łodzi? W 2009 roku prezydent Łodzi odebrał prawo jazdy blisko 250 kierowcom za przekroczenie punktów karnych. Ponad setka z nich nawet nie przystąpiła do ponownego egzaminu. Nie wiadomo też, ilu nie zwróciło dokumentu do Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Łodzi i jeździ dalej.
Policjanci z łódzkiej drogówki przyznają, że problem jest. - Zdajemy sobie sprawę, że w takiej sytuacji wielu kierowców nie stawi się na policji, by stracić prawo jazdy i raz jeszcze zdawać egzamin. Wolą ryzykować i jeździć z dokumentem, licząc, że nie przy każdej kontroli sprawdzana będzie w bazie ilość punktów karnych - mówi Olczyk.
To ma się jednak zmienić. Po ostatniej nowelizacji prawa o ruchu drogowym policjanci obligatoryjnie, przy każdej rutynowej kontroli mają sprawdzać ilość punktów, które ma na koncie kierowca. O ile system będzie działał, a zdarza się, że nie zawsze tak jest. - Dzięki temu patrol powinien zabrać prawo jazdy na miejscu, nie czekając na decyzję administracyjną. Oczywiście zabieramy sam dokument, a nie uprawnienie - tłumaczy Grzegorz Wawryszuk z łódzkiej drogówki. - Prawa jazdy będziemy odsyłać do Wydziału Komunikacji. To ułatwi nam walkę z nielegalnymi kierowcami.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź